Cofanie licznika — nazywane też fałszowaniem przebiegu lub kręceniem licznika — to celowa zmiana dystansu, jaki pojazd wskazuje jako przejechany, tak by auto mocno wyeksploatowane uchodziło za oszczędzane. Opłaca się, ponieważ przebieg jest jednym z najsilniejszych sygnałów cenowych na rynku wtórnym: w rodzinnym aucie klasy średniej usunięcie 100 000 km ze wskazania potrafi podnieść cenę o jedną czwartą lub więcej, a koszt operacji jest znikomy. Kupujący przepłaca, a potem dziedziczy obsługę, która była już wymagana — pasek rozrządu, sprzęgło, koło dwumasowe — w aucie, o którym sądził, że ma jeszcze przed sobą lata do takich wydatków.
Środki zmieniły się wraz z technologią, ale nie na lepsze. W starszych autach z zegarami mechanicznymi bębenki trzeba było wymontować i przestawić ręcznie, co było powolne i zwykle zostawiało ślady: przesunięte cyfry, porysowane wkręty, odciski palców wewnątrz zestawu wskaźników. Zegary cyfrowe uczyniły zabieg szybszym i czystszym. Urządzenie podłączone do gniazda diagnostycznego OBD przepisuje zapisaną wartość w kilka minut, bez widocznego śladu na desce rozdzielczej. Kupującego ratuje to, że współczesne auta nie trzymają tej liczby w jednym miejscu. Wartość powielana jest w sterowniku silnika, module ABS, komputerze nadwozia, systemie multimedialnym, a nawet w transponderach kluczyków. Tanie cofnięcie zmienia zestaw wskaźników i zostawia kopie, więc rzetelny odczyt diagnostyczny potrafi znaleźć dwie różne liczby w tym samym samochodzie.
Są też ślady fizyczne i warto je przeczytać, zanim w ogóle sięgnie się po jakiekolwiek narzędzie. Zużycie gromadzi się tam, gdzie niczego nie da się wyzerować: wyświecony, wygładzony wieniec kierownicy, starta gałka zmiany biegów, gumy pedałów wypolerowane do metalu, zapadnięty zewnętrzny bok fotela kierowcy, obwisła podsufitka przy drzwiach. Porównaj to z deklarowanym przebiegiem i z wiekiem auta. Potem spójrz na dokumenty: książka serwisowa z lukami, wpisy, w których odczyty nie rosną równomiernie, albo auto sprowadzone z innego kraju krótko przed sprzedażą — wszystko to zasługuje na drugie spojrzenie. Import jest ulubioną drogą właśnie dlatego, że ciąg zapisów urywa się na granicy.
Żaden z tych sygnałów sam w sobie nie przesądza sprawy i dlatego pewną ochroną nie jest deska rozdzielcza, lecz oś czasu. Każdy przegląd techniczny, wizyta w serwisie, szkoda ubezpieczeniowa i zmiana właściciela zwykle utrwalają odczyt z datą, zapisany przez podmioty niezainteresowane sprzedażą. Ułożone po kolei, autentyczne przebiegi rosną równomiernie; auto z cofniętym licznikiem pokazuje spadek albo długi płaski odcinek, na którym wskazanie ledwie drgnie, choć lata mijają. Raporty historii pojazdu istnieją właśnie po to, by złożyć taką oś czasu z rejestrów kilku krajów, powiązanych z numerem VIN auta. W większości krajów europejskich cofanie licznika jest przestępstwem, a sprzedaż można unieważnić, ale odzyskanie pieniędzy od sprzedawcy, który w międzyczasie zniknął, jest znacznie trudniejsze niż poświęcenie kilku minut na sprawdzenie przed podpisaniem umowy.
- Przebieg cofnięty lub zatrzymany, by zawyżyć wartość auta
- Cyfrowe zegary zmienia się przez gniazdo OBD w kilka minut
- Przebieg zapisany jest w kilku sterownikach, a kopie często się nie zgadzają
- Pewną ochroną jest historia niezależnych odczytów, a nie wskazanie na desce